Wybierz język
    BETA
Czym jest millionwishesbook.com?
  • Zbieramy Milion Marzeń od ludzi z całego świata.
  • Realizujemy 7 marzeń wybranych przez internautów.
  • Organizujemy wyprawę dookoła świata promującą ten pomysł.
  • Robimy film pokazujący nasze przygody, napotkanych ludzi, ich domy, codzienną pracę oraz ich MARZENIA.
Nasza Misja:
Podejmując przemyślane działania można zrealizować każde marzenie.
Niemożliwe staje się możliwe, dzięki odważnym decyzjom oraz wytrwałości
w dążeniu do celu.

54452 osób odwiedziło tą stronę.


subskrybuj NEWSLETTER




DODAJ MARZENIE

za darmo

ilość marzeń:
Europa
261
Afryka
0
Ameryka Południowa
3
Ameryka Północna
15
Australia
2
Azja
1

FAQ - Często zadawane pytania


1. Kim jest pomysłodawca projektu Millionwishesbook (Księga Miliona Marzeń)?

Pomysłodawcą projektu jest Piotr Kolesiński. Urodzony w 1984 roku na Dolnym Śląsku, obecnie mieszkaniec Krakowa. Przez ostatnie lata – był często bezrobotny. Jego codzienne potrzeby ratowały dorywcze zlecenia związane najczęściej z projektowaniem stron internetowych. Pomimo wielu przeciwności losu, Piotr nieustannie dąży do poprawy sytuacji materialnej, aby móc spełnić swoje Marzenie…

2. Skąd pomysł na Millionwishesbook?

Piotr Kolesiński:
Pomysł zrodził niespodziewanie, po nieprzespanej nocy, spędzonej w pracy. Myślę, że nie da się jednym zdaniem odpowiedzieć na to pytanie. Projekt Millionwishesbook związany jest z wieloma wydarzeniami,
które mnie spotkały przez ostatnie lata. Od czasu ukończenia szkoły średniej starałem się dążyć do pełnej niezależności finansowej. W przeciwieństwie do wielu moich rówieśników – chciałem już wtedy być w pełni odpowiedzialny za własne życie. Nie chciałem być ciężarem dla rodziców. Do chwili obecnej zajmowałem się wieloma rzeczami, dzięki którym mogłem w większości samodzielnie „wiązać koniec z końcem” oraz - co według mnie najważniejsze – zdobyłem wiele bezcennych doświadczeń.
Dotychczas pełniłem w życiu m.in. rolę organizatora imprez rozrywkowych, projektowałem strony internetowe, jestem pomysłodawcą dużego portalu biznesowego, pracowałem w Szkocji jako pracownik fizyczny w fabryce, byłem asystentem Rzeczoznawcy Majątkowego, a także pilotem rajdowym.
W roku 2006, gdy mieszkałem jeszcze w rodzinnym Wałbrzychu – pracowałem na stanowisku administratora systemu hostingowego. Zarabiałem jedynie na bieżące, miałem niewygórowane potrzeby - przysłowiowe życie „od pierwszego do pierwszego”. W tym właśnie czasie wymyśliłem podstawy projektu Millionwishesbook.

Długo zadawałem sobie wtedy pytanie:

„Co mogę zrobić, na tyle przydatnego dla społeczeństwa, abym dzięki mojej pracy stał się bogatszy? Jak sprawić, żebym mógł spełnić moje największe marzenie?”

W tym miejscu musze wtrącić coś na temat mojego marzenia, ponieważ to kluczowa sprawa. Około sto kilometrów od Wałbrzycha, w malowniczo położonej wsi, jest dom. Dom odziedziczony po mojej Babci. Dom wybudowany około roku 1845r.
Kilkadziesiąt lat temu w tym domu odbyło się wesele moich rodziców. Jednak rodzice w latach 70` ubiegłego wieku, w pogoni „za pracą” opuścili to piękne miejsce, przeprowadzając się do miasta – czyli do Wałbrzycha. Dom na wsi został wydzierżawiony na 25 lat zaznajomionej rodzinie. Dzierżawa kilka lat temu wygasła, a obecny stan domu - delikatnie mówiąc - pozostawia wiele do życzenia. W części domu zawalił się dach, część drewnianych podłóg została przez kogoś „spożytkowana” na cele opałowe(!). Jednak pomimo dość tragicznego stanu zabudowań miejsce to ma swój niepowtarzalny charakter. Ściany parteru są wykonane z piaskowca, łukowe sklepienia, piętro wykonane z tzw. „muru pruskiego”, dach pokryty łupkiem...jednym słowem - magia! Podsumowując - moim marzeniem jest odrestaurowanie tego domu! Chciałbym tam zamieszkać, aby prowadzić ekologiczne gospodarstwo, agroturystykę, promować zasady biobudownictwa oraz zdrowego żywienia
(te tematy są moim hobby, które chcę w przyszłości zamienić w moja codzienną pracę).

Wracając do głównego pytania - Moje marzenie było początkiem projektu Millionwishesbook.

Jeśli w tej chwili odpowiem na zadane pytanie (skąd pomysł na Millionwishesbook?) to mam nadzieje, że dzięki temu co opisałem powyżej, moja odpowiedz będzie właściwie zrozumiana.

Pomysł wziął się z mojego serca. Czuję, że historia musi zatoczyć koło, jest jakaś siła, która przyciąga mnie
do miejsca, z którego pochodzi moja rodzina. Chce mieć możliwość uratowania domu na wsi. Niestety pracując
w zwyczajny sposób i zarabiając np. 1500PLN miesięcznie, nie byłoby mnie na to stać przez resztę życia. Potencjalny kredyt na remont tak dużego domu, musiałyby zapewne spłacać jeszcze moje wnuki...
Dążę więc do tego, aby działać w sposób nieszablonowy.
Jakiś czas temu rozmyślając nad otaczająca nas rzeczywistością (polską rzeczywistością), pomyślałem sobie,
że większość zwyczajnych ludzi pracuje tylko po to, aby było ich stać na...chodzenie do pracy, zapominając
o zwykłej codziennej radości, miłości, o marzeniach! Mając na myśli radość, nie mam na myśli czegoś nieosiągalnego dla „szarego człowieka”. Wiem, że można być szczęśliwym niezależnie od stanu konta bankowego. Wszystko jest kwestią naszego indywidualnego podejścia i zależy wyłącznie od tego czy chce nam się kreować naszą lepszą codzienność. Dla mnie radością jest to, że mogę raz na jakiś czas odwiedzić mój dom na wsi, a w nim ugotować coś specjalnego dla mojej rodziny czy przyjaciół, rozpalić w piecu w zimny jesienny wieczór. Radością również jest to, że od czasu do czasu zrobię „coś z niczego”.

„Chcieć to móc” - ten, kto zaneguje to powiedzenie, potrzebuje według mnie wspomnianej
wyżej radości - najbardziej.

Każdy z nas może sobie teraz zadać dwa pytania:

Jak wygląda moje życie obecnie?

Jak będzie wyglądać moje życie za parę lat?

Odpowiedź na te pytania pozostawiam do indywidualnych przemyśleń.

3. Dlaczego dopiero po kilku latach od powstania idei Millionwishesbook, rozpocząłeś jego realizacje?

Piotr Kolesiński:
Owszem, wspomniałem wcześniej, że projekt wymyśliłem kilka lat temu.
Co działo się przez ostatnie lata? W niedalekim czasie od powstania koncepcji projektu zdecydowałem się wyjechać do pracy w Szkocji. Był to moment, w którym straciłem wiarę w to, że zaczynając swą pracę od tzw. „zera”, da się cokolwiek osiągnąć w moim rodzinnym kraju – Polsce. Wspomagając się kredytem zaciągniętym
w banku, wsiadłem do mojego 13-to letniego wtedy - Suzuki Swift’a- i pojechałem „za chlebem” do Szkocji.
W Szkocji przebywałem około pół roku, poznając uroki pracy w fabryce, w kolebce kapitalizmu światowego, jaką jest Wielka Brytania.
Z kolei po kilku miesiącach pracy „na wyspach”, gdy moja sytuacja finansowa zaczęła się poprawiać, wydarzenia z życia prywatnego zmusiły mnie do powrotu do Polski. Do dzisiaj żyję w Polsce, z ta różnicą, że od 2009 roku mieszkam w moim - od dawna ukochanym mieście – Krakowie (tak, tak… marzenia się spełniają!). Jednak przez ostatnie lata, byłem na tyle zajęty „szarą codziennością”, że nie znajdywałem już sił potrzebnych
do zaangażowania w realizacje wszystkich planów.
Na szczęście los „rzucił” mnie do Krakowa, i obecne wydarzenia zaczęły sprzyjać realizacji mojego projektu, pomimo ze moja sytuacja finansowa nie poprawiła się do dziś.

Można powiedzieć, że obecnie postawiłem wszystko na „jedną kartę”.

Chcę pokazać całemu światu, że „chcieć to móc”.

Niech dowodem tego stwierdzenia będzie moja ostatnia podróż.
Otóż w pierwszych dniach sierpnia 2009r., wraz z moim przyjacielem Jackiem, odbyliśmy wyprawę kajakiem
z Krakowa do Warszawy. W 7 dni przepłynęliśmy ponad 400km największa rzeką w Polsce – Wisłą. Należy nadmienić, że przy okazji tej wyprawy po raz pierwszy w życiu usiadłem w kajaku, oraz co najważniejsze – wyprawa nie kosztowała nas ani „grosza”. Cały budżet został pokryty przez trzech serdecznych sponsorów, którzy wypożyczyli nam nieodpłatnie kajak oraz zapewnili pokrycie wszelkich kosztów takich jak wyżywienie podczas wyprawy oraz transport powrotny kajaka do Krakowa. Dzięki tej wyprawie po raz pierwszy od kilku lat naprawdę odpocząłem (pomimo 40-80km dziennego wiosłowania). Dzięki krajobrazom widzianym w trakcie wyprawy niejednokrotnie mogliśmy poczuć się jak w bajce, a to wszystko odbyło się przy udziale naprawdę minimalnego budżetu (cała wyprawa łącznie z powrotem do Krakowa zamknięta została w kwocie ok. 700PLN).

A zatem… ”chcieć to móc”!

Na tej samej zasadzie dążymy w tej chwili do zrealizowania nisko-budżetowej wyprawy „Łowcy Marzeń – Dookoła Świata”.

Jadąc – chcemy dzielić się szczęściem z innymi. W tym właśnie rola Księgi Miliona Marzeń.

4. Jak to się stało, że pomimo złej sytuacji finansowej myślisz o tak dużym projekcie? Skąd wiara w powodzenie?

Piotr Kolesiński:
Wierzę w mój projekt, ponieważ wierzę w ludzi!
Dlaczego w ludzi? Ponieważ „Marzenie jednostki zawsze pozostanie tylko Marzeniem…”
Na pewnym etapie życia zdałem sobie sprawę, że chcąc dokonać tego, o czym marzę, będę potrzebował dużego wsparcia. Przyjaciół. Bratnich dusz. Wierzę w to, że jeśli człowiek wciąż myśli pozytywnie o realizacji swoich Marzeń – to przyciąga tym do siebie wszelkie pomyślne zdarzenia, mające na celu pomoc w realizacji tego,
co wymarzone. Trzeba mieć zawsze oczy szeroko otwarte i widzieć to, co przynosi los.

Tak jak pisałem, ten Projekt pojawił się w mojej głowie kilka lat temu i wciąż ulegał stopniowej modyfikacji. Przechodził też okres „letargu”. Jednak przez ostatnie lata pomysł nigdy nie zniknął z mojej głowy i ani przez moment nie myślałem o pełnym jego zaniechaniu.

Wiosną 2009r. nastąpiło „przebudzenie”. Ogłosiłem wtedy ideę Millionwishesbook wśród większości moich znajomych w Polsce i na świecie.

Efekt?

Grupa zapaleńców gotowych do wyjazd w nieznane! Były to moje pierwsze doświadczenia tego typu. Krążyłem myślami gdzieś pomiędzy racjonalnym planowaniem wydarzeń a improwizacją wynikającą z braku wiedzy
i doświadczenia. Zaplanowaliśmy nawet - wraz z powstałą grupą – termin wyjazdu na wyprawę dookoła świata. Miał to być grudzień 2009r.

Niestety wyprawa nie doszła do skutku z kilku przyczyn – m.in. spora część osób deklarujących udział
w wyprawie chętnie przyszłaby „na gotowe”, a w pojedynkę wyprawa nie jest możliwa do zorganizowania. Podsumowując - projekt upadł przede wszystkim z braku czynnego zaangażowania osób chętnych do udziału
w wyprawie oraz z braku funduszy niezbędnych do realizacji projektu.

Nowy rozdział w projekcie rozpoczął się dzięki...przypadkowi. Lecz jak wiadomo szczęściu trzeba umieć pomóc. Otóż wraz z Jackiem Stawińskim zorganizowałem w listopadzie 2009r. „Wieczór Filmowy” w Krakowskim Klubie Pauza. Podczas wieczoru zaprezentowaliśmy licznym gościom projekt „Księga Miliona Marzeń” wraz z pomysłem na wyprawę dookoła świata. Na spotkaniu był Mirek Badzioch. Przyszedł na wieczór filmowy dzięki plakatowi, który wywiesiliśmy z Jackiem dzień wcześniej w „Sklepie Podróżnika” w Krakowie. Mirek dołączył do nas.
Stał się „Łowcą Marzeń”. Wniósł do projektu dwa strategiczne czynniki – zaangażowanie poparte wiedzą oraz wsparcie finansowe. Ponadto logistykę oraz świeże spojrzenie i wpływ na powstanie obecnej wersji Projektu. Tak więc, pierwszy raz od powstania idei, przygotowania do wyprawy ruszyły pełną parą.

5. Dlaczego akurat Księga Miliona Marzeń? Czym jest ta Księga?

Piotr Kolesiński:
Początkowo w roli logo projektu widziałem „lampę Alladyna” z dobrym duszkiem „Dżinem” - spełniającym marzenia. Jednak podobne logo jest już w użyciu przez inne stowarzyszenia, dlatego też wpadłem na pomysł Księgi Miliona Marzeń, w której zapisywane będą marzenia. Księga ta ma nieskończoną pojemność i zawsze możemy do niej zaglądnąć, jeśli postanowimy pomóc komuś w realizacji jego marzeń.

6. Co ma wspólnego Księga Miliona Marzeń z projektem wyprawy dookoła świata?

Marzenia będziemy zapisywać w wirtualnej księdze na dwa sposoby – poprzez bezpośredni wpis internautów oraz podczas naszej wyprawy dookoła świata - zbierając marzenia od napotkanych osób – dlatego ekipa wyprawowa nazywa się „Łowcy Marzeń”.

7. Jakie marzenia chcecie spełniać?

Wszelkie marzenia, które da się spełnić „materialnie”. Absolutnie nie narzucamy żadnego „typu” marzeń. Istnieje tylko ograniczenie finansowe. Założyliśmy budżet w wysokości 50,000 euro na realizację zwycięskiego marzenia z każdego kontynentu, który odwiedzimy oraz 200,000 euro na finałowe marzenie po zakończeniu wyprawy.

8. Co trzeba zrobić, żebyście mogli spełnić czyjeś marzenie?

Przede wszystkim należy się zarejestrować na stronie internetowej www.millionwishesbook.com i dodać swoje marzenie do Księgi Miliona Marzeń. Dodanie Marzenia jest darmowe. W ten sposób marzenie zostanie przedstawione do głosowania internautów. Jest też prawdopodobne, że inna osoba, instytucja czy firma może
za naszym pośrednictwem zrealizować dowolne marzenie z Księgi Marzeń poza głosowaniem.

9. Na czym będzie polegał wybór marzeń do realizacji? Które marzenie wygra?

O tym, które marzenie wygra, zadecydują internauci, którzy będą głosować na marzenia zebrane w Księdze Miliona Marzeń podczas pobytu ekipy wyprawowej „Łowcy Marzeń” na konkretnym kontynencie. Co tydzień marzenie, które zdobędzie najwięcej głosów, zostanie dołączone do listy finałowej. Kiedy ekipa wyprawowa „Łowcy Marzeń” zakończy przejazd przez konkretny kontynent, rozpocznie się finał kontynentalny, który wyłoni zwycięskie marzenie. To właśnie marzenie zostanie zrealizowane.

10. W jaki sposób chcecie spełniać te marzenia?

Kiedy już zweryfikujemy zgodność zwycięskiego marzenia z regulaminem Projektu - np. czy wartość realizacji marzenia mieści się w zakładanym przez nas budżecie - ekipa realizacyjna, która będzie w stałej gotowości, przystąpi do działania pod kierownictwem Głównego Koordynatora Projektu. Osoba ta zadecyduje, kogo potrzeba zatrudnić do realizacji wybranego marzenia i zbierze potrzebny zespół, w składzie którego znajdzie się również ekipa filmowa, gdyż chcemy dokumentować spełnianie marzeń za pomocą filmu.

11. Czy ten projekt jest realizacją Waszych osobistych marzeń?

Mirosław Badzioch:
Z pewnością tak! Jak wielu ludzi na Ziemi marzymy o dalekich podróżach. W pewnym momencie postanowiliśmy zamienić te marzenia w rzeczywistość. Chcemy udowodnić, że przy odpowiedniej dawce wytrwałości, podejmując konkretne działania, można zrealizować każde marzenie.

Piotr Kolesiński:
Ogólnie rzecz biorąc zgadzam się ze słowami Mirka. Jednak dodam coś od siebie. Nie sama Wyprawa Dookoła Świata jest moim największym Marzeniem. Wyprawa jest dla mnie sposobem na spełnienie tego najważniejszego marzenia, jakim jest odbudowa mojego domu na wsi i zamieszkanie tam z Rodziną, którą chce założyć. Nadchodzącą podróż traktuję jako pracę. Chcę skutecznie zrealizować pomysł, doceniając za razem, że los dał mi szansę robić dokładnie to, co sam od podstaw wymyśliłem. Chcę stać się bogatszy pomagając innym ludziom – czy może być coś wspanialszego? W trakcie wyprawy zrobimy film, dzięki któremu - mam nadzieję - za parę lat będę zdolny w pełni zrealizować moje Marzenie...

12. Jaki jeszcze stawiacie sobie cele związane z Waszymi działaniami?

Mirek Badzioch:
Stawiamy sobie kilka głównych celów. Oczywiście naszym „sztandarowym” zamiarem jest zebranie podczas naszej wyprawy tytułowego „miliona marzeń” z całego świata. Ale aby zrobić to rzetelnie, aby nie zapisywać tylko „standardowych” marzeń typu: „chcę mieć dom z basenem i sportowy samochód”, czy też „chciałabym objechać świat dookoła”, pragniemy lepiej poznać ludzi, od których zbierzemy marzenia. Aby tego dokonać postanowiliśmy, że podczas wyprawy będziemy korzystać z gościnności zwykłych ludzi. Chcemy poznać
jak wygląda ich zwykły dzień, czym się zajmują, poznać ich obyczaje, spożywać z nimi posiłki, wczuć się choćby przez chwilę w ich sytuację. A dopiero wtedy zapytać o to, co przynosi im szczęście oraz o ich marzenia. Wszystko to chcemy udokumentować w filmie tworzonym podczas wyprawy.

13. Co chcecie osiągnąć poprzez realizację projektu Millionwishesbook?

Wbrew pozorom nie chcemy być efemerycznymi „Świętymi Mikołajami”. Mamy ambicje stworzenia czegoś trwałego. Czegoś, co pozostanie na długo, długo po tym jak sami stracimy możliwość dowodzenia tym projektem. Określiliśmy naszą misję w następujący sposób:
  • Szerzenie idei wzajemnej pomocy w realizacji marzeń.
  • Udowodnienie, że niemożliwe staje się możliwe, dzięki odważnym decyzjom oraz wytrwałości w dążeniu
    do celu.
  • Inspirowanie do podejmowania właściwych działań mających na celu realizację Marzeń.
  • Promocja hasła: „Podążaj za marzeniami!”
  • Propagowanie tolerancji poprzez ukazywanie nie tylko różnic kulturowych, ale także jedności łączącej wszystkich ludzi bez względu na miejsce zamieszkania.
  • Prowadzenie portalu internetowego umożliwiającego zamieszczanie marzeń, a także pomoc w ich realizacji ze strony osób, firm i instytucji, które poznały te marzenia dzięki naszej działalności.
  • Zainicjowanie wielojęzycznego forum umożliwiającego wymianę informacji pomiędzy osobami przedstawiającymi swoje marzenia, a osobami posiadającymi doświadczenie lub informacje pozwalające na zrealizowanie tych marzeń.


14. Czym kierowaliście się obierając trasę wyprawy „Łowcy Marzeń – dookoła świata”?

Piotr Kolesiński:
Obecna trasa jest ułożona w sposób szablonowy, nie jest sztywnym planem podróży. Drobne szczegóły naszego przejazdu z pewnością będą podlegały zmianom w trakcie naszej podroży, np. chętnie będziemy odpowiadać
na ciekawe zaproszenia, jeśli realizując je, nie przekroczymy limitu kilometrów oraz nie nadszarpniemy zbytnio budżetu wyprawy. Poza tym zależy nam na prawdziwym okrążeniu świata. Nie chcemy drogi „na skróty”, planujemy odwiedzić każdy zamieszkany przez ludzi kontynent.

15. Jaka będzie trasa wyprawy?

Mirek Badzioch:
Mamy ustalony ogólny przebieg trasy, która obejmuje 6 kontynentów, ponad 100 krajów i około 100,000km. Będziemy się poruszać samochodami, trasa przebiega wyłącznie drogą lądową oraz wodną. Oczywiście, szczegóły trasy mogą ulec zmianie w zależności od zaistniałej sytuacji. Może się przecież zdarzyć, że w którymś kraju będącym na trasie naszej podróży nastąpi przewrót polityczny i granice zostaną zamknięte,
lub wprowadzone zostaną przepisy uniemożliwiające nam wjazd. Dlatego też w Biurze Wyprawy będziemy mieli Koordynatorów specjalizujących się w danym kontynencie i śledzących na bieżąco sytuacje na naszej trasie. Mamy zawsze pod ręką tzw. plan B.

16. Dlaczego akurat taka trasa?

Przebieg trasy nie jest ustalony jedynie ze względu na zbieranie marzeń, gdyż ludzie na całym świecie je mają. Jakby „przy okazji” głównego wątku -czyli zbierania marzeń - chcemy zrealizować dodatkowe cele, które uwiecznimy w postaci filmu z wyprawy. Planujemy odwiedzić Polonię z całego świata, czy też pokazać miejsca związane z Polakami, których działalność miała znaczący wpływ na poznanie świata, a o których często niewiele wiemy w Polsce (np. prace Benedykta Dybowskiego na Syberii, Ignacego Domeyki w Chile, czy Pawła Edmunda Strzeleckiego w Australii).

17. Ile osób jest już zaangażowanych projekt Millionwishesbook?

Mirek Badzioch:
Na dzień dzisiejszy współpracuje z nami kilkadziesiąt osób, a liczba ta stale wzrasta w miarę jak ludzie dowiadują się o naszym projekcie. Idea Projektu jest rozprzestrzeniana poprzez różne portale społecznościowe, informacje w mediach, czy też zwykłe ogłoszenia. Potrzebujemy wszelkiego rodzaju specjalistów – od informatyków, programistów, grafików, elektroników, kompozytorów dźwięku, projektantów odzieży, specjalistów
od samochodów, po operatorów kamer, montażystów, ludzi od „PR” i wszelkich innych osób mogących nam udzielić istotnych porad w dziedzinach związanych z naszym projektem.

18. Ile osób uczestniczy w całym Projekcie a ile w samej Wyprawie?

Piotr Kolesiński:

W miarę postępu realizacji projektu liczba osób w nim uczestniczących będzie się naturalnie zwiększać.
Teraz uczestniczy w nim kilkadziesiąt osób, ale nie mamy górnego limitu. Natomiast w samej wyprawie weźmie udział 8 osób – po 4 osoby w każdym z samochodów wyprawowych. W skład czteroosobowego zespołu wejdą: szef zespołu, dwóch filmowców oraz kierowca/mechanik.

19. Kwiecień 2010r: na jakim etapie są prace związane z Projektem Millionwishesbook?

Piotr Kolesiński:
Realizacja Projektu przebiega wielopłaszczyznowo. Założyliśmy 4 główne etapy przygotowań. Kończymy właśnie etap pierwszy, w trakcie którego:
  • Założyliśmy w Krakowie Stowarzyszenie Innovatio, które ma za zadanie „firmować” nasz projekt na terenie Polski. Założyliśmy również firmę w Londynie, która ma obsługiwać projekt „Millionwishesbook”
    na szczeblu międzynarodowym;
  • Wynajęliśmy i częściowo wyposażyliśmy lokal, który służy jako biuro wyprawy, a zarazem stanowi siedzibę Stowarzyszenia Innovatio;
  • Dzięki ogłoszeniom zamieszczonym na portalach ogłoszeniowych oraz wynikającym z ogłoszeń spotkaniom zorganizowanym w Krakowie, Warszawie i Wrocławiu rozpoczęliśmy kompletowanie zarówno zespołu wyprawowego jak i zespołu realizacyjnego na cele Projektu;
  • Utworzyliśmy stronę internetową Stowarzyszenia: www.innovatio.org.pl oraz stronę projektu
    „Księga Miliona Marzeń”: www.millionwishesbook.com;
  • Przygotowaliśmy plan marketingowy i biznesowy dla partnerów medialnych i sponsorów;
  • Zakupiliśmy dwa samochody transportowe, które wezmą udział w wyprawie. Dokonaliśmy wstępnego remontu pierwszego z nich, w celach prezentacji Projektu;
  • Nagraliśmy kilkadziesiąt godzin materiału filmowego, który posłuży nam do montażu kilku odcinków
    filmu - przedstawiającego przygotowania do wyprawy. Film zamierzamy udostępnić na portalu YouTube;
  • Przygotowaliśmy kilka wersji spotu reklamowego, promującego naszą wyprawę;
  • Czuwamy nad logistyką całego projektu np. zbieramy informacje nt. potrzebnych wiz i dokumentów; badań i szczepień; transportu morskiego na poszczególnych etapach podróży itd.;
  • Rozpoczęliśmy wstępnie działania związane z etapem drugim przygotowań, czyli nawiązywanie kontaktów z patronami medialnymi oraz z etapem trzecim przygotowań, czyli pozyskiwanie sponsorów dla realizacji projektu.


20. Jakie działania przewidujecie na najbliższe miesiące?

Mirek Badzioch:
Mimo, że zrobiliśmy już sporo nadal czekają kolejne etapy do realizacji.
Etap drugi, który właśnie rozpoczynamy(maj 2010r.), to promocja naszego projektu w mediach - zarówno tradycyjnych (telewizja, radio, prasa), jak i za pomocą Internetu (portale społecznościowe)

Kolejny, trzeci etap, będzie to pozyskanie sponsorów „Księgi Miliona Marzeń”. Naszym głównym planem
jest sprzedaż powierzchni reklamowej na samochodach powiązana ściśle z dobrze zaplanowanymi mechanizmem marketingowym. Każdy Sponsor wykupujący powierzchnię reklamową na samochodzie wyprawowym przyczyni się w konkretny sposób do funkcjonowania Księgi Miliona Marzeń. Ważnym elementem budowy budżetu będzie sprzedaż „udziału” w produkcji filmu powstającego w ramach naszego Projektu.
W trakcie trwania wyprawy „Łowcy Marzeń – dookoła świata” powstanie materiał filmowy, który zapewni utworzenie 100 odcinków
po ok. 20 minut, dokumentujących zarówno przygotowania do wyprawy jak i samą wyprawę.

Poszukujemy Patronów medialnych, którzy są zainteresowani emisją naszego filmu, co z kolei przyciągnie większą ilość sponsorów.

Ostatni – czwarty – etap przygotowań do wyprawy to ostateczny wybór zespołu i przygotowanie go do wyprawy. Na dzień dzisiejszy organizujemy szeroki zespół. Kto pojedzie na wyprawę? Kto zajmie odpowiednie stanowiska w zespole realizacyjnym? To zostanie rozstrzygnięte tuż przed terminem startu wyprawy, czyli na początku października 2010r., na podstawie licznych testów, które zamierzamy przeprowadzić. Będą to m.in. dwutygodniowe wyjazdy na terenie Europy, w formie „mini-wyprawy”, podczas których sprawdzimy jak współpracują ze sobą poszczególni członkowie zespołu. Będzie to także dobry sprawdzian dla koordynatorów Projektu. Po wyłonieniu ostatecznego składu zespołu, przeprowadzimy szereg kursów: z ratownictwa, jazdy samochodem w trudnych warunkach, a także szkolenia kulturoznawcze, naukę gotowania
oraz – dla chętnych – kurs nurkowania.

21. Chcecie powiedzieć całej Polsce o pomyśle? W jaki sposób to zrobicie?

Piotr Kolesiński:
Oprócz wymienionej już akcji medialnej planujemy uczestnictwo w różnego rodzaju zlotach, zjazdach, targach. Dla przykładu - w weekend majowy, w dniach 30.04 – 03.05.2010 uczestniczymy w zlocie, który odbędzie się
w Nieborowie koło Łowicza. Będzie to weekend wśród miłośników samochodów transportowych – takich, jakimi pojedziemy dookoła świata. Zlot zgromadzi ponad 100 sztuk tego typu samochodów.

Planujemy przeprowadzić akcję medialną we wszystkich większych, regionalnych ośrodkach telewizyjnych Polski, podczas treningowej wyprawy wzdłuż granic Polski, którą zamierzamy odbyć na przełomie maj/czerwiec 2010r. Planowana trasa: Start z Krakowa, przejazd do Rzeszowa – Lublina – Białegostoku – Olsztyna – Gdańska – Koszalina – Szczecina – Zielonej Góry – Wrocławia – Katowic - zakończenie rzecz jasna -
w Krakowie. Sposób, w jaki planujemy odbyć tą podróż, przyniesie z pewnością sporą promocję „Księgi Miliona Marzeń”.

22. Na kiedy planowana jest wyprawa „Łowcy Marzeń – Dookoła Świata”?

Mirek Badzioch:
Datę rozpoczęcia wyprawy ustaliliśmy na 20.10.2010r. Wyprawa wyruszy z Rynku Głównego w Krakowie. Termin powrotu z wyprawy jest płynny – wyprawa powinna potrwać od 18 do 24 miesięcy.

23. Czy macie odpowiedni sprzęt na wyprawę?

Piotr Kolesiński:
Jako środek transportu wybraliśmy dwa identyczne samochody transportowe – nie przypadkowo. Mimo „podeszłego wieku” (każdy z nich ma ponad 20 lat) są to samochody niezawodne. Oczywiście przed wyprawą przejdą gruntowny remont – praktycznie zostaną rozłożone na części i po szczegółowym przeglądzie zmontowane z powrotem. Będziemy oczywiście wieźli ze sobą części zamienne. Zaopatrujemy się też
w odpowiedni sprzęt pomocny w trudach tak dalekiej wyprawy; urządzenia archiwizujące nagrany materiał video; urządzenia do przesyłu danych poprzez łącza satelitarne; właściwy sprzęt turystyczny i osobisty na każdą okazję, choć ten ostatni ograniczymy do 20kg na osobę – jak w samolocie :-)

24. Skąd bierzecie pieniądze na tak ogromny Projekt?

Mirek Badzioch:
Na dzień dzisiejszy główne wydatki ponosimy z moich oszczędności, ale powoli dołączają się sponsorzy, którzy chętnie oferują nam swoje produkty na zasadzie barteru w zamian za reklamę. Mamy oczywiście pomysły
na znalezienie sponsorów strategicznych, z czym poczekamy jednak do czasu rozpoczęcia kolejnego etapu realizacji Projektu.

25. Jaki charakter ma Wasza Wyprawa?

Mirek Badzioch:
Jeśli ktoś wyobraża sobie, że będzie to łatwa i romantyczna wycieczka to jest w głębokim błędzie!
Będzie to ciężka praca, której celem będzie zebranie odpowiedniego materiału filmowego. Noclegi zamierzamy oprzeć na kontaktach uzyskanych poprzez portale społecznościowe typu „Couch Surfing” czy „Hospitality Club” oraz dzięki informacjom zaczerpniętym z otwartego forum na naszej stronie internetowej. Będziemy zatem mieszkać u zapraszających nas rodzin, a nie w hotelach, czy na polach kampingowych. Nasze samochody
są na wszelki wypadek wyposażone w namioty dachowe dla 3 osób oraz dodatkowo organizujemy odpowiednie miejsce do spania wewnątrz samochodu. Z tego wyposażenia skorzystamy jednak w ostateczności. W różnych zakątkach świata spodziewamy się pobytu wśród karaluchów, pcheł i braku bieżącej lub ciepłej wody. Nie będziemy również stołować się w restauracjach, głównym kucharzem wyprawy będzie Piotr. Nie planujemy jazdy nocą, ani długich, uciążliwych odcinków. W regularnych odstępach czasu zamierzamy zatrzymywać się na odpoczynek, który wykorzystamy w odpowiadający każdemu sposób – czy to na zwiedzanie, czy aktywny wypoczynek, lub zwykłe leniuchowanie. Postaramy się też urozmaicać podróż w miarę możliwości, co też zostanie z cała pewnością uwiecznione w filmie z wyprawy.

26. Kto może uczestniczyć w Wyprawie? Innymi słowy: Kto może stać się „Łowcą Marzeń?”

Mirek Badzioch:
To dobre pytanie. Po trzech pierwszych anonsach, które zamieściliśmy w internecie, z Krakowa, Warszawy
i Wrocławia zgłosiło się łącznie prawie 300 kandydatów!

Ogólnie rzecz biorąc ewentualnego kandydata musi charakteryzować:
  • profesjonalizm;
  • doświadczenie podróżnicze;
  • umiejętność pracy w zespole.


Jeśli chodzi o pierwszy warunek, to każdy z uczestników musi być „człowiekiem-orkiestrą” w swojej specjalności. Przykładowo filmowiec musi znać się na operatorce, montażu, dźwięku, oświetleniu itd. Kierowca musi być równocześnie mechanikiem. Co do doświadczenia podróżniczego to nie stawiamy jakichś szczególnych wymogów. Trzeba jednak takowe posiadać, gdyż nie wyobrażamy sobie, aby ktoś mógł dopiero z nami rozpocząć przygodę podróżowania. Osoby, które dotychczas podróżowały tylko z biurami podróży również niezbyt pasują do naszego zespołu. Nie mniej ważny jest trzeci warunek. Każda osoba jest indywidualnością,
ale w tej wyprawie indywidualizm musi być podporządkowany pracy w zespole. Nie może dojść do sytuacji,
w której np. kierowca oświadczy, że on tylko zajmuje się samochodem, a filmowiec, że tylko filmuje! Ktoś musi rozpalić ognisko, pozmywać naczynia, lub usunąć nieczystości. Wzajemna pomoc jest konieczna do przetrwania tak długiego okresu w komplecie. Dlatego też nie ma u nas demokracji – nad całością czuwać będą Piotrek
i Mirek jako organizatorzy i do nich należeć będzie podejmowanie ostatecznych decyzji, jeśli pojawią się jakieś problemy w zespole.

27. Czy będzie można śledzić Wasze kroki podczas Wyprawy?

Piotr Kolesiński:
Tak, oczywiście! W miarę regularnie, może nawet codziennie. Każdy z uczestników będzie miał swoje
tzw. 5 minut w postaci video-blogu, czyli będzie mógł na żywo przedstawić swoje wrażenia z minionego dnia
za pomocą łącza satelitarnego. Prawdopodobnie każdy z „Łowców Marzeń” będzie prowadził swój pisemny blog. Postaramy się, aby co tydzień pojawiały się nowe odcinki naszych przygód na YouTube. Możliwe też,
że będziemy korzystać z urządzenia przekazującego non-stop naszą pozycję na internetowych mapach.

28. Nie boicie się problemów wewnątrz zespołu „Łowców Marzeń”?

Mirek Badzioch:
Oczywiście zachodzą obawy, czy zespół wytrzyma ze sobą w tym samym składzie przez tak długi okres czasu? Ale żeby poznać odpowiedź na to pytanie musimy najpierw odbyć tę podróż. Zdajemy sobie sprawę, że mogą pojawić się rozliczne i różnorodne problemy. Ale mam do tego specyficzną filozofię: jeśli problem jest
do rozwiązania – to po co się martwić? A jeśli problemu nie da się rozwiązać – to tym bardziej, po co się martwić?

Piotr Kolesiński:
Rozwiązanie tych problemów – a pojawią się takie na 100% - to „tylko” kwestia organizacji oraz właściwego odrobienia „lekcji” przed sprawdzianem, jakim będzie dla nas wszystkich ta wyprawa.

29. Czy projekt uda się zrealizować według Waszego zamysłu?

Piotr Kolesiński:
Wcześniej czy później ten projekt wypali jak z procy. Bo czym było by życie bez marzeń???

Mirek Badzioch:
Jak najbardziej! Mimo, że 10 miesięcy aktywnego przygotowania tak skomplikowanego logistycznie Projektu
to wbrew pozorom bardzo mało czasu (aktywne przygotowania rozpoczęliśmy w styczniu 2010r.), to przy odpowiednim planowaniu jesteśmy w stanie nie tylko wyruszyć w wyznaczonym terminie, ale też zrealizować projekt zgodnie z przyjętymi założeniami. Jest to możliwe tylko i wyłącznie dzięki koordynacji działań wielu ludzi, bez których ten projekt nigdy nie doszedłby do skutku. Tylko wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniem wielu osób możemy go zrealizować.

30. Czas trwania wyprawy, o którym mówicie jest długi, nie boicie się ruszyć w nieznane?

Mirek Badzioch:
To jest chyba to, co nas najbardziej ekscytuje! Jaką wartość miałaby ta wyprawa, gdyby wszystko było z góry ułożone czy przewidywalne? Jeśli dokładnie przyglądniemy się trasie wyprawy to łatwo zdać sobie sprawę,
że nawet 24 miesiące to bardzo mało czasu i zanim się oglądniemy, będziemy już z powrotem.

Piotr Kolesiński:
Jeśli o obawach mowa, są one generalnie bardzo pozytywne. Motywują nas one do jak najlepszych przygotowań, w każdym najdrobniejszym szczególe związanym z projektem „Millionwishesbook” Uczucie, które nam towarzyszy obecnie, mógłbym porównać do odczuć piłkarza na 30 minut przed ważnym meczem (grałem sporo w piłkę nożna, stąd porównanie). Wierzymy w dobry wynik zaplanowanych działań. Wierzymy, że dobrze odrobione „lekcje” dadzą efekt podczas wyprawy. Każdy z członków ekipy Millionwishesbook chce dać od siebie to, co najlepsze.

Czego oczekujemy? Oczekujemy… nieoczekiwanych wydarzeń.

Wierzymy, ze życie przyniesie każdemu z nas kolejne, ważne doświadczenia, dzięki którym staniemy się lepszymi ludźmi, mogącymi dzielić się wartościową wiedzą z innymi. Wspólnie marzymy o tym, aby projekt Millionwishesbook nie tylko stał się rzeczywistością w każdym zaplanowanym punkcie, ale aby był cyklicznym wydarzeniem organizowanym w ramach stowarzyszenia, które powołaliśmy wspólnie do życia.

31. Jakie jest Wasze osobiste przygotowanie do Wyprawy?

Mirek Badzioch:
Jeśli chodzi o tę podróż to przygotowuję się zarówno fizycznie jak i psychicznie. Regularnie biegam, jeżdżę
na rowerze i ćwiczę siłowo. Uprawiam też inne sporty jak wspinaczka skałkowa, speleologia, czy wcześniej narciarstwo. Wszystko w miarę wolnego czasu, którego nie jest zbyt wiele. Może nawet ważniejsze jest przygotowanie psychiczne. Wyprawa jest dla mnie dużym wyzwaniem, gdyż jak dotąd podróżowałem zwykle samotnie i musiałem liczyć na samego siebie. Teraz będę musiał dostosować się do mojej grupy - nawet - jeśli mam nią kierować. Trzeba będzie odstawić na bok wieloletnie przyzwyczajenia, a to nie takie proste.

Piotr Kolesiński:
„Kiedy nie umiałem jeszcze pływać - bałem się głębokiej wody. Dziś umiem już pływać, lecz czuję respekt przed żywiołem, jakim jest woda”. Daleki świat - w który się wybieram - jest chyba w tej chwili tą „głęboką wodą”.
Cała reszta związana z bardziej przyziemnymi sprawami jak np. przygotowania fizyczne to jak często powtarzam kwestia dobrej organizacji i wytrwałości, jak choćby w przypadku treningów wytrzymałościowych,
które z pewnością przyniosą efekt podczas wyprawy.

32. Czym się zajmujecie, a raczej - czym zajmowaliście się do tej pory - bo rozumiem, że praca nad Projektem zabiera Wam sporo czasu i temu oddajecie się obecnie całkowicie?

Piotr Kolesiński:
Prace nad Projektem „Księgi Miliona Marzeń” to od Stycznia 2010r. moje codzienne zajęcie. Obserwuję od tego czasu dziwne zjawisko – jakby czas przyspieszył. Każdy dzień ledwie się zacznie by już „po chwili” trzeba było iśc spać, bo okazuje się, że przepracowałem już „naście” godzin. Często żartujemy z Mirkiem, że doba powinna trwać dla nas 48 godzin – dzięki czemu więcej działań zostało by zrealizowanych każdego dnia. Niestety czas
nie jest z gumy – nie naciągnie się. Czym zajmowałem się do tej pory? Marzyłem o realizacji Marzeń. To chyba najlepsza odpowiedź.

Mirek Badzioch:
Rzeczywiście przygotowania do wyprawy pochłaniają nam całe dnie. Jeśli chodzi o czas, jaki poświęcamy pracy nad projektem - można powiedzieć - że praca nad przygotowaniami to dla każdego z nas 1,5 etatu. Jest jednak koniecznością, aby codziennie wykrzesać, choć trochę czasu dla siebie. Czym zajmowałem się do tej pory?
W zasadzie podróżowaniem. Jeśli chodzi o mnie to praktycznie podróżowałem już w „łonie matki”. Moja Mama będąc ze mną w ciąży nadal uczestniczyła w wycieczkach górskich. I to od moich rodziców przejąłem zamiłowanie do górskich wędrówek. Początkowo z przyjaciółmi, siostrą, samotnie – zdobywając kolejne odznaki GOT (Górska Odznaka Turystyczna PTTK). Potem wstąpiłem do Straży Ochrony Przyrody i było to poznawanie gór z nowej perspektywy. Ostatecznie w 1996 roku zdobyłem uprawnienia Przewodnika Górskiego w krakowskim SKPG (Studenckim Kole Przewodników Górskich). Równolegle rozwijałem swoje zainteresowania turystyką. Ukończyłem Wydział Turystyki na krakowskim AWF-ie, gdzie zdobyłem uprawnienia Pilota Wycieczek Zagranicznych, a potem ukończyłem kurs Przewodnika po Krakowie. Po zakończeniu studiów przez krótki okres prowadziłem swoje biuro turystyczne, a potem… wyjechałem na 16 lat do Stanów Zjednoczonych. Tam również kontynuowałem działalność turystyczną, najpierw jako przewodnik po Stanach, a potem otwierając własne biuro prowadzące głównie turystykę dla ludzi biznesu. Wyjazd do Stanów zakończył moją wieloletnią współpracę
z Uniwersytetem Jagiellońskim, dla którego prowadziłem badania ornitologiczne, jak również spowodował mój „wtórny analfabetyzm językowy”, gdyż poprzednia znajomość ośmiu języków obcych została zredukowana
do średniej znajomości jednego – języka angielskiego w zubożonej wersji amerykańskiej. Niemniej jednak moje poznawanie świata przyśpieszyło znacznie w „okresie amerykańskim”, kiedy to udało mi się zwiedzić 58 krajów, dwukrotnie odbyć podróże dookoła świata, w tym jedną, trzymiesięczną, wraz z moją Mamą w Jej 70 urodziny.
W Stanach zdobyłem też nowy zawód – ukończyłem Wydział Masażu Terapeutycznego oraz Wydział Hipnoterapii na Uniwersytecie Nauk Medycznych w Lombard koło Chicago. W czerwcu 2009 roku powróciłem
do Polski, gdzie postanowiłem zdobyć umiejętności posługiwania się kamerą filmową oraz rozwinąć umiejętności fotograficzne. Ponadto lubię uprawiać aktywne dyscypliny sportu.

33. Jak postrzegacie tego typu projekty podróżnicze, w których bardzo ważną rolę odgrywa kwestia reklamy, marketingu i pozyskiwania sponsorów? Pojawia się tego typu projektów coraz więcej. Myślicie, że jest to w jakimś stopniu przyszłość podróży?

Piotr Kolesiński:
Mój projekt traktuje jako mocno innowacyjny. Przy czym należy pamiętać, że innowacja nie polega
na wymyślaniu czegoś zupełnie nowego, lecz na oryginalnym wykorzystaniu dostępnych już rozwiązań.
Co do reklamy i marketingu prawdą jest, że obecnie można zaobserwować zjawisko zwiększonego natężenia różnego rodzaju projektów podróżniczych. Jednak jestem bliski stwierdzenia, ze 20… 30… czy 100 lat temu odbywała się podobna ilość wypraw, nierzadko wiele prawdziwszych od tych realizowanych dziś. Zjawisko,
które obserwujemy - według mnie - polega na postępie medialnym, rozwoju technologii oraz jej dostępności dla „szarego człowieka”. W moim projekcie planuje skorzystać z technologii satelitarnego łącza internetowego, aby co kilka dni na youtube.com pojawiła się relacja filmowa z naszej Wyprawy. Czy 5 lat temu mógłbym sobie
na to pozwolić zakładając niski budżet wyprawy? Wątpię!

Może dla niektórych czytelników to, co powiem będzie nielogiczne, ale według mnie obecna łatwość dostępu do nowoczesnych technologii tworzy spory problemem. Otóż mało ambitne projekty – wspierane dużym kapitałem - przesłaniają często obraz szczerych, prawdziwych projektów, które prawdopodobnie zdecydowanie lepiej wykorzystałyby wsparcie finansowe pochodzące od sponsorów. Nie mam tutaj wbrew pozorom na myśli mojego projektu gdyż wierzę w pełne jego powodzenie. Moje twierdzenie jest bezinteresowne, na podstawie obserwacji popularnych przekazów medialnych, widząc częsty upadek naprawdę ciekawych, wartościowych merytorycznie projektów. Dla osoby, która w minimalnym choćby stopniu wie „co w trawie piszczy”, tematem wzbudzającym uśmiech politowania jest ostry „krzyk medialny”, poprzez który kreuje się „bohaterów” jadących luksusowym samochodem choćby na Syberie… Prawda jest taka, że przy obecnym rozwoju infrastruktury, oraz korzystając ze sprawdzonych rozwiązań technicznych, można wsiąść do samochodu w letnich trampkach i (nie brudząc ich nadto) przejechać się do Mongolii tam i z powrotem. Jednak uważam, ze jest to problem widoczny nie tylko
w temacie podroży, lecz również w każdym innym temacie, z którego można stworzyć na siłę „coś medialnego”, gdy w tym samym czasie godni naśladowania ludzie dokonują prawdziwych cudów, przez nikogo niezauważeni…

Czy jest to przyszłość?

Rola, jaka odgrywają sponsorzy tego typu projektów podróżniczych jest nieoceniona. Szczególnie w przypadku takich projektów jak mój. Sprawa jest prosta - prywatnie nie stać mnie na samodzielną realizację projektu Millionwishesbook. Jednak jestem pewien, że podejmując współpracę z właściwymi osobami, firmami, instytucjami – mój projekt zostanie zrealizowany z wymierną korzyścią dla każdej ze stron biorących w nim udział. Pomysł wyprawy dookoła świata, promującej projekt Księgi Miliona Marzeń (Millionwishesbook) to bez wątpienia duże pole do popisu - jeśli mowa o współpracy ze sponsorami. Mam wiele innowacyjnych pomysłów do zrealizowania, prawdopodobnie niespotykanych do tej pory – a czas pokaże jak te pomysły zostaną odebrane przez użytkowników serwisu Millionwishesbook.

Osobiście widzę ciekawą przyszłość dla projektów takich jak Millionwishesbook, realizowanych we współpracy
z firmami, gotowymi na budowę swojej marki w oparciu o ciekawe projekty realizowane przez osoby z zewnątrz (outsourcing). Ważnym aspektem jest również współpraca z dużymi korporacjami oraz solidne wykorzystanie budżetu przewidzianego w dziale odpowiedzialności społecznej* tychże firm - o czym każda poważna firma nie powinna dzisiaj zapomnieć.

*- z ang. CSR – Corporate Social Responsibility

34. Kto ma szansę na to, aby stać się sponsorem projektu, doprowadzając tym samym do realizacji Waszej wyprawy „Łowcy Marzeń - Dookoła Świata”?

Piotr Kolesiński:
Sponsorem może być każdy. Liczy się dla nas każdy „grosz”.
Bardzo ważne będzie dla nas wsparcie prywatnych osób, choćby poprzez wykupienie „Marzeń” w serwisie Millionwishesbook.com. Przypomnę, że zamieszczenie pierwszego „Marzenia” w serwisie jest darmowe. Każde kolejne Marzenie to koszt 1 EURO. Wszelka pomoc finansowa pomoże nam na pokonanie kolejnych kilometrów tej wielkiej podróży. Dzięki nowoczesnej technice, chcemy odbywać tą podróż wspólnie z ludźmi, od których uzyskamy wsparcie. Każdą pomoc postaramy się odwzajemnić niespotykaną do tej pory relacją z wyprawy – dzięki której będziemy w ciągłym kontakcie z ludźmi z całego świata.

Liczymy również na współpracę z firmami i instytucjami, dla których nasz profil działalności okaże się spójny z ich planem marketingowym. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby każdy kto rozpocznie z nami stałą współpracę, mógł po pewnym czasie stwierdzić: jestem dumny z podjętej decyzji. Dla naszych sponsorów mamy przygotowany bardzo ciekawy pakiet usług reklamowych, dzięki którym marka sponsora zyska niebanalną promocję. Od ciekawej graficznie reklamy na dwóch samochodach wyprawowych, po reklamę typu „product placement” zawartą w cotygodniowych relacjach filmowych z trasy wyprawy(relację filmową, zdjęciową oraz tekstową będziemy zamieszczać „na żywo” m.in. w portalu youtube.com). Dla przykładu zdradzę częściowo plany związane z realizacją filmu dokumentującego naszą wyprawę: Otóż jednym z moich największych hobby jest gotowanie, planuję w każdym z cotygodniowych odcinków przedstawiać najciekawszą regionalną potrawę, związaną z regionem lub krajem, który w danym czasie odwiedzimy. Rzecz jasna, postaram się przygotować
tą potrawę własnoręcznie!
A co za tym idzie potrzebne będzie niezawodne wyposażenie mojej mobilnej kuchni – czy to nie idealne „miejsce” na promocję solidnych produktów?

35. Jak projekt Millionwishesbook jest postrzegany przez ludzi, jak przez sponsorow? Jakie maja podejście do tego przedsięwzięcia?

Piotr Kolesiński:
Od kwietnia 2009r., kiedy zacząłem nawiązywać pierwsze kontakty mające na celu promocję projektu, zorganizowałem konkretne wsparcie medialne na terenie Polski. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak wielu pozytywnych odpowiedzi na moje zapytania o współpracę. Obecne wsparcie medialne gwarantuje oglądalność przekazu dot. Projektu na poziomie ponad miliona internatów na terenie Polski. Ale powiem nieskromnie, że to dopiero początek, ta „kula śnieżna” dopiero zaczyna się toczyć, a ja wraz z całym moim zespołem, każdego dnia staramy się o kolejny krok. Co do promocji wśród użytkowników prywatnych – korzystałem do tej pory jedynie z tzw. „poczty pantoflowej” jako formy reklamy - swoje marzenia zamieściło
w serwisie kilkaset osób w przeciągu pierwszego miesiąca, w którym uruchomiłem testową wersję „Księgi Miliona Marzeń”.

Podejście wielu ludzi jest dla mnie pozytywnie zadziwiające. Jako przykład podam przypadek dziewczyny z Krakowa, która napisała do mnie, ze chętnie podejmie prace w naszym stowarzyszeniu Innovatio. Dziewczyna
ta po kilku dniach odezwała się ponownie mówiąc, ze znalazła pracę w znanej polskiej telwizji, jednak zrezygnuje z niej, jeśli tylko dam Jej sygnał, że może działać z nami..



Kontakt